Anakin Skywalker, początek ścieżki Jedi

Gdy Anakin trafił na Coruscant, stolicę Republiki Galaktycznej oraz miejsca głównej siedziby Zakonu Jedi, stanął przed Radą Jedi. Tostał poddany szeregom testów, które to miały na celu potwierdzenie jego talentu. Młody Skywalker przeszedł testy bezbłędnie, jednak mimo to Rada postanowiła, iż zostanie on padawanem i nie będzie w przyszłości Jedi. Anakin był za duży. W świątyni uczyć się mogły dzieci do lat 13-tu, po ukończeniu tego wieku, każde dziecko, które nie zostało wybrane na padawana zostało wysyłane do różnych placówek w galaktyce, co ostatecznie wiązało się z końcem marzeń o byciu Jedi. Anakin został też oceniony negatywnie z racji swoich emocji oraz obawy co do przyszłości chłopca. Świadczy o tym dialog z Yodą, który już wtedy wskazywł, że mistrz zdaje sobie sprawę, jak może potoczyć się los chłopca.

„- Twoje myśli krążą wokół matki

– Tęsknie do niej

– Stracić się ja boisz

– A co to ma do rzeczy?

– Wszystko! Strach to ścieżka ciemnej strony Mocy. Strach do gniewu prowadzi, gniew do nienawiści, a ona… do cierpienia. Wielki strach w Tobie czuję.”

Ostatecznie Qui-Gon Jinn nagiął zasady kodeksu Jedi i postanowił zabrać ze sobą chłopca na Naboo, rozpoczynając jednocześnie szkolenie Jedi.

„- Qui-Gon… nie chce sprawiać kłopotów

– I nie sprawisz. Nie wolno mi Cię szkolić, więc obserwuj mnie. Pamiętaj… Twoje skupienie określa Twoją rzeczywistość.”

Po dotarciu na Naboo oraz wywiązaniu się walki między droidami Federacji Handlowej, a oddziałem wiernym królowej Amidali w pałacu królewskim Qui-Gon nakazał Anakinowi schronić się i czekać, aż walka ucichnie. Młody Skywalker schował się wraz z R2-D2 w myśliwcu należącego do wojsk Naboo.

Gdy walka rozgorzała na dobre uruchomił myśliwiec w celu zniszczenie Droidekas’ów. Pomógł tym gwardii królowej oczyścić drogę do komnat królewskich, jednak przy okazji niechcący włączył autopilota, który to ustawiony był na atak głównego statku (Saak’ak) Federacji Handlowej, kontrolującego armię droidów okupujących Naboo.

Anakin wraz z R2-D2 po wyłączeniu autopilota wzięli czynny udział w bitwie kosmicznej. Przypadkowo wleciał do statku Federacji i również przez przypadek wystrzelił dwie torpedy, które to spowodowały wewnętrzną eksplozję statku w efekcie której droidy straciły źródło zasilania, przyczyniając się tym samym do zwycięstwa wojsk Naboo.

W tym samym czasie Obi-Wan oraz Qui-Gon Jinn stoczyli walkę z Lordem Sithów Darth’em Maul’em. W czasie tej walki zginął mistrz Qui-Gon Jinn, o czym Obi-Wam opowiedział Anakinowi po jego powrocie na Naboo. Wtedy to zwrócił na niego uwagę ukrywający się mroczny Lord Sithów Darth Sidious, znany w Republice jako Kanclerz Palpatine. Ostatecznie Rada, wierząc, że Anakin jest chłopcem, który wedle przepowiedni, przywróci równowagę Mocy zgodziła się aby pobierał nauki Jedi. Po awansowaniu Obi-Wan’a pozwolili Rycerzowi Jedi, przyjąć Anakina jako swojego padawana. Tym samym Obi-Wan spełnił ostatnia wolę i obietnicę daną swojemu mistrzowi Qui-Gon’owi.

Darth Vader / Anakin Skywalker


Darth Vader przyszedł na świat jako Anakin Skywalker. Urodził się na nieznanej planecie na terenie Zewnętrznych Rubieży galaktyki. Jego matka była Shmi Skywalker, ojca natomiast nigdy nie poznał, gdyż jak twierdziła jego matka nigdy go nie było.

„Nie było ojca. Nosiłam go, urodziłam, wychowałam. Nie potrafię tego zrozumieć.”

W dość młodym wieku, odbył swoją pierwszą podróż kosmiczną, gdy wraz z matką przeniósł się na pustynna planetę Tatooine. Przez kolejnych kilka lat pracowali tam jako niewolnicy. Ich właścicielem był Watto, handlarz i nałogowy hazardzista, który to jednak traktował swoich niewolników zdecydowanie lepiej niż inny.

Gdy Anakin miał dziewięc lat na Tatooin’ie wylądował statek, na którego pokładzie był mistrz Jedi Qui Gon Jinn wraz ze swym padawanem Obi Wanem-Kenobim i królową planety Naboo Padme Amidal’ą.

Anakin zaprzyjaźnił się z królową oraz z mistrzem Jedi, oferując im pomoc. Podczas gościny Qui-Gon Jinn opowiedział Anakin’owi, ze jego misją jest eskortowanie królowej Padme na Coruscant, stolicy Republiki Galaktycznej. Przyznał również, że nie przybył na jego rodzinna planetę, aby uwalniać niewolników, poszukują wyłącznie części, które pozwolą naprawić napęd ich statku.

Anakin wiedząc, iż mistrz posiada jedynie nic nie znaczącą na terytorium Zewnętrznych Rubieży walutę Republiki zaoferował mu pomoc w zdobyciu części. Plan Anakina zakładał, że mistrz Jedi powiedziałby Watto, iż ścigacz, który Anakin zbudował nalezy do Qui-Gon’a i ten chce, aby Anakin wystartował w nim w corocznych wyścigach ścigaczy Boonta Eve Clasic. Po wygranej Anakin oddałby wygraną Jedi, aby ten mógł nabyć potrzebne części. Rycerz postawił na Anakina w zakładzie z Watto. Ceną zakładu, były części i nagroda z wygranej. Później Qui-Gon podbił zakład o samego Anakina i w przypadku wygranej mistrza Jedi uzyskałby on potrzebne części oraz wolność chłopca.

Podczas pobytu w domu Anakina Qui-Gon Jinn odkrył w nim niezwykły potencjał Mocy. Wraz z Obi-Wanem zbadali krew Anakina. Okazało się że stężenie midichlorianów, mikroskopijnych form życia pozwalających na kontakt istot żywych z Mocą, we krwii chłopca przewyższa wszelkie normy. Ich ilość we krwi Anakina przewyższa nawet tę zaobserwowana u mistrza Yodę, który uznawany był za najpotężniejszego z Rycerzy Jedi w historii Zakonu. Qui-Gon Jinn wierząc, że Anakin jest Wybrańcem z przepowiedni Jedi, podjął decyzję, że zabierze go ze sobą na Coruscant. Ostatecznie Anakin wygrał wyścig Boonta i wyruszył wraz z Jedi i królową Naboo do stolicy Republiki.

 

Recenzja: Star Wars – Rogue One

Gwiezdne Wojny na stałe weszły już do kanonu obowiązkowych filmów, które przeciętny człowiek ogląda raz na dwa, trzy lata. Jest to niewątpliwie jedna z najbardziej, jeśli nie najbardziej rozpoznawalna saga w dziejach kinematografii Si-fi. Zbyt śmiałe stwierdzenie? Nie sądzę, przecież każda osoba, nawet ta, która jakimś sposobem nie miała jeszcze okazji obejrzeć żadnego filmu obrazującego odległą galaktykę dawno, dawno temu, wie kim jest mistrz Yoda, czy Darth Vader. Gdy po krótkiej rozmowie z sąsiadem, zamiast miłego dnia powiemy mu „niech moc będzie z Tobą” z pewnością uśmiechnie się i odpowie nam tym samym.

George Lukas rozpoczął coś co teraz w stopniu lepszym (Rogue One) lub gorszym (Przebudzenie mocy) kontynuują. Osobiście nie byłem zadowolony gdy usłyszałem, iż Disney zajmie się produkcją kolejnych filmów z uniwersum SW. Przebudzenie mocy utwierdziło mnie w tym przekonaniu. Ziściła się również moja obawa, że będzie to film skierowany zdecydowanie do młodszej części widzów. Gdy usłyszałem, że powstanie film osadzony między Zemstą Sithów a Nową Nadzieją, zasmuciłem się jeszcze bardziej. Ot kolejny film, który przyniesie duże zyski, a który zakryje nam błysk starej i nowej trylogii.

Jednak nie! Jakże moje serca i dusza przepełniona mocą cieszyła się, gdy oglądałem każdą kolejną minutę Rogue One. Akcja tocząca się na różnych planetach w odległych częściach galaktyki i płynne przechodzi między jednym a drugim globem. Fakt, może początek filmu nagle się ucina i ciąg dalszy przedstawia nam wydarzenia po kilkunastu latach. Jednak jest to tylko jeden z dwóch minusów, które mogę wytknąć Łotrowi, o drugim za chwilę. Oto pierwszy raz widzimy tak naprawdę coś więcej niż rozterki wewnętrzne rycerza Jedi, czy walki politycznej na najwyższym szczeblu . Łotr 1 – Gwiezdne wojny – historie, jak sama nazwa wskazuje to historie. Historie większe lub mniejsze, ludzi zwykłych, nie wielkich Jedi czy mrocznych Sithów, nie królów, senatorów i innych polityków. Ludzi zwykłych i prostych, kolokwialnie mówiąc przeciętnych Kowalskich, którzy opowiadają się po stronie Imperium bądź Rebelii.

Najnowsza odsłona Gwiezdnych Wojen ukazuje nam historię Jyn Erso, która to będąc dzieckiem spotkała się z ludźmi będącymi częścią Imperium jak i Rebelii. Mamy również przedstawioną historię jej ojca Galena, który z tpoważnych pobudek postanowił poświęcić się pracy dla Imperium. Przedstawiona jest również historia Dyrektora Krennic’a, w pewnym sensie historia tragiczna, gdyż jego życiowy sukces jakim było zbudowanie Gwiazdy Śmierci, zostało mu odebrane a jego ambicje i chęć zostania docenionym przez imperatora nie spełnione. Mamy również muśnięcie historii Jedi w postaci Chirrut’a Imwe. Mamy również ukazaną postać rebelianta, który nie wykonuje ślepo rozkazów niczym, z wyłączeniem FN-2187, szturmowcy imperium. Mamy również przedstawioną Rebelię od wewnątrz. W częściach IVVI dowództwo Rebelii jest zgodne co do każdego ruchu jaki wykonają. Rogue one pokazuje nam jak mimo iż, cywilizacja międzygalaktyczna to jednak ludzie z natury są wszędzie tacy sami. W każdej organizacji znajdzie się odłamy bardziej lub mniej radykalne, bardziej lub mniej porywcze. Łotr 1 ukazuje nam różnice zdań nie na poziomie najwyższym, czyt. Imperium-Rebelia ale właśnie wewnątrz Rebelii, co moim zdaniem zdecydowanie nadaje temu filmowi realizmu, gdyż widz może identyfikować się nie tylko z jasną bądź ciemną stronę ale również w obrębie jednej czy drugiej zająć miejsce i dywagować z innymi fanami, że jednak to Saw Garrera miał racje.

Pod względem fabuły Rogue One stoi na wysokim poziomie. Co się tyczy zaś efektów specjalnych…. również. Nie widzimy tu przerostu formy nad treścią. Kiedy trzeba są spektakularne wybuchy, kiedy nie trzeba, nie jesteśmy na siłę zmuszani do podziwiania pracy grafików. Wszystko po prostu jest tak jak być powinno. Zakochałem się wręcz w trzech scenach. Pierwsza to imperialny krążownik wiszący nad miastem Jedha. Idealne polaczenie efektów komputerowych z piaszczystym krajobrazem. Druga to, może nie tak spektakularna jak poprzednia, scena przedstawiająca moment lotu Cassiana i Jyn w nadświetlnej, niby zwykła scena rozmowy a jednak te niebieskie błyski w tle… cudo. Trzecią zdecydowanie najlepszą sceną moim zdaniem jest końcowa scena z Lordem Vader’em. Kwintesencja wszystkiego co chciałbym zobaczyć i zobaczyłem w tym filmie. Walki myśliwców w przestrzeni kosmicznej oraz na powierzchni planety, maszyny kroczące AT-AT, dowcipne dialogi, wplecenie postaci legendarnych jak C-3PO i R2-D2, śmiech, łzy, poświęcenie, rozterki bohaterów i przede wszystkim potęga mocy, w tym przypadku ciemnej strony. Jedynym minusem oprócz wcześniej wymienionego, który musiał się jednak znaleźć to moim zdaniem zbytnia patetyczność sceny w której staranowany zostaje krążownik imperium, jednak nie jest to aż, tak rażące aby zniechęciło mnie do powtórnego obejrzenia tego filmu. Następnym razem, gdy postanowię powrócić do trylogii, będę musiał zarezerwować sobie więcej czasu na Nową Nadzieję, gdyż nie wyobrażam sobie teraz seansu czwartej części bez Rogue One.

Kończąc mój mocno subiektywny wywód na temat najnowszego filmu z uniwersum Gwiezdnych Wojen powiem jedno – chciałbym więcej takich filmów. Mam nadzieję, że część 8 oraz 9 nie będzie tak jak poprzednia remake’m starej trylogii, a oddzielną, pełną nowych wątków trylogią, po którą z wielka chęcią sięgniemy po kolejnym już, nie zliczę nawet którym, obejrzeniu Nowej Nadziei, Imperium Kontratakuje oraz Powrotu Jedi. Mam również cichą nadzieję, że w przyszłości zobaczymy film, który opowiada o losach Starej Republiki, może wielkiej galaktycznej wojny, czy historię Revan’a. A moim marzeniem jest film opowiadający o znanym Wam na pewno pewnym górniku który przeistoczył się w złowrogiego Darth’a Bane’a, upadku zakonu Sithów oraz powstaniu zasady dwóch, która to właśnie pozwoliła Sithom odrodzić się i zdobyć pełnie władzy w galaktyce.

Oglądał Krzysztof Gawin. Niech moc będzie z Wami.